– U podstaw populizmu leżą wstręt do obcości połączony z miłością do narodu – powiedziała socjolożka Eva Illouz redaktor naczelnej EURACTIV.pl, Karolinie Zbytniewskiej.
Autor Karolina Zbytniewska | EURACTIV.pl | Tłumaczenie Patrycja Gosk
Karolina Zbytniewska, EURACTIV.pl: Co może Pani powiedzieć o swojej nowej książce „Emocje populizmu: Jak lęk, odraza, resentyment i miłość zagrażają demokracji?” (oryg. The Emotional Life of Populism: How Fear, Disgust, Resentment, and Love Undermine Democracy?).
Celem tej książki nie jest wyjaśnienie populizmu. To zjawisko zostało już bowiem dostatecznie obszernie omówione w teoriach ekonomicznych, posiada również wyjaśnienia kulturowe, tłumaczy się je także przez pryzmat polaryzacji. Ja natomiast staram się wyjaśnić sposób funkcjonowania populizmu w środowiskach demokratycznych, w szczególności biorąc pod uwagę narracje wiążące się z emocjami, które populizm wykorzystuje.
Polityka zawsze wiąże się z emocjami i nie jestem za przeciwstawianiem emocjonalnej polityki populistycznej polityce racjonalnej. Skupiam się na emocjonalnych narracjach, które nasycają scenę polityczną, kształtują postrzeganie poszczególnych aktorów politycznych i uzasadniają ich zdanie w różnych sprawach.
Szczególnie zainteresował mnie przypadek Izraela, a to ze względu na jego specyfikę. Populizm na świecie przybiera różne formy, a w Izraelu moim zdaniem możemy doszukiwać się paradygmatycznych populistycznych cechy przywódczych. Nie chodzi oczywiście o jedno, uniwersalne wyjaśnienie populizmu, a raczej o ustalenie pewnych cech wspólnych populistycznych przywódców, zwłaszcza w zakresie tego, jak w swojej retoryce wykorzystują oni emocje.
Która z tych emocji, wymienionych w tytule Pani książki, najsilniej oddziałuje na decyzje polityczne: strach, wstręt, niechęć czy uwielbienie?
To trudne pytanie. Spróbuję na nie odpowiedzieć. Spośród omawianych przeze mnie emocji, czyli strachu, wstrętu, urazy i miłości, strach jest zazwyczaj uważany za najbardziej motywujący do działania, ponieważ wywołuje on syndrom walki lub ucieczki.
Nie chcę jednak opierać się wyłącznie na psychologii. Uważam, że populizm w dużej mierze wynika ze złożoności społeczeństw, które powoli stają się wielokulturowe. Populizm stanowi próbę negocjowania relacji między większością a mniejszościami. Strach jest ważny, ale moim zdaniem to właśnie wstręt do obcości, połączony z uwielbieniem dla własnego narodu stanowią rdzeń populizmu. Wstręt często stoi u podstaw rasizmu, zwłaszcza radykalnego. Emocje wykorzystywane są w imię zachowania i obrony określonej tożsamości, aby zapobiec skażeniu jej poprzez inność.
W swojej książce podaje Pani przykłady kilku wybitnych populistycznych przywódców z całego świata. Jakie wnioski z Pani analizy populizmu mogą wyciągnąć demokraci?
Jeśli spojrzeć na przypadek Izraela, to wydaje się, że lewica słabiej niż prawica radzi sobie z zachowaniem jednolitej struktury. Lewica ma tendencję do wewnętrznych podziałów, które wynikają z różnic stanowisk w wielu sprawach. Prawica natomiast ma skłonność do jednoczenia się, aby zwiększyć swój potencjał, zaś populizm często rodzi się z naruszania pewnych zasad.
Lewica powinna zdecydowanie reagować na łamanie zasad i być równie zdeterminowana jak prawica, aby przejąć i utrzymać władzę. Niestety, lewica często przedkłada purytanizm doktrynalny nad utrzymanie jedności i zdobycie władzy, co znacząco osłabia jej pozycję. Lewica powinna się jednoczyć i budować swoją siłę, aby skutecznie przeciwdziałać populizmowi.
Populiści skutecznie manipulują emocjami. Demokraci powinni stosować podobne taktyki emocjonalne, aby zwiększyć swoją skuteczność?
To dość złożone pytanie. Niektórzy opowiadają się co prawda za lewicowym populizmem, ale ja byłabym w tej kwestii ostrożna. Populizm wymaga dużych zdolności do tworzenia narracji i wywoływania emocji, co jest dobrą rzeczą. Przykładem może być zwracanie uwagi na niesprawiedliwość, jaką jest unikanie płacenia podatków przez najbogatszych.
Jest jednak różnica między taką postawą a emocjonalizmem. Nie jestem zwolenniczką populizmu, ponieważ często wyznacza on ścisłą granicę między ludźmi a elitami, co prowadzi do wzajemnej wrogości. Lewica powinna tymczasem bazować na jedności i dążyć do pokoju w społeczeństwie.
Populistyczne ideologie, zarówno lewicowe, jak i prawicowe, czerpią z wrogości w społeczeństwie, a droga do lepszego społeczeństwa polega na promowaniu społecznej harmonii, a zarazem troski o rozwój pluralizmu i różnorodności.
Zdjęcie via Canva
