Rekordowa tegoroczna susza może pokrzyżować plany polskich elektrowni

· Publikacje

Sierpień 2025 roku przeszedł do historii jako najsuchszy miesiąc od początku europejskiego monitoringu prowadzonego od 2012 roku, a w Polsce sytuacja osiągnęła rozmiary katastrofy hydrologicznej.

Autor: Adam Radoliński

Na niemal trzystu stacjach hydrologicznych w całym kraju zarejestrowano przepływy w rzekach poniżej średnich niskich stanów, co rzuca nowe światło na plany budowy elektrowni jądrowych w kraju, który już dziś należy do najuboższych w Europie pod względem zasobów wodnych.

Dane Copernicus Climate Change Service i European Drought Observatory pokazują skalę kryzysu – susza objęła aż 53 procent powierzchni Europy i wybrzeża Morza Śródziemnego, czyli niemal dwukrotnie więcej niż średnia dla sierpnia z ostatniej dekady, wynosząca 30,1 procent.

Niespotykaną dotąd skalę miały obszary objęte najwyższymi stopniami zagrożenia – 7,8 procent regionu znalazło się w strefie alarmu, a 39 procent w stanie ostrzeżenia.

W Polsce kryzys przybrał szczególnie dramatyczne rozmiary – Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej potwierdza, że aż 67 procent stacji hydrologicznych odnotowało przepływy poniżej średniego niskiego stanu, co oznacza powszechną suszę hydrologiczną.

Deficyt opadów utrzymywał się nieprzerwanie od października 2024 roku do czerwca 2025 roku, pogłębiając problemy z zasobami wód gruntowych i przepływami rzek.

Atom kontra woda – kolizja planów energetycznych

W tym kontekście szczególnie niepokojące stają się plany transformacji energetycznej Polski. Rząd zamierza budować elektrownie jądrowe w Bełchatowie, Koninie i nad Bałtykiem, jednocześnie wygaszając bloki węglowe oraz rekultywując odkrywki węgla brunatnego.

– Kurczące się zasoby wodne stanowią główny czynnik ograniczający lokalizację i eksploatację inwestycji w wielkoskalową energetykę, szczególnie wodochłonną energetykę atomową – ostrzega hydrolog dr Sylwester Kraśnicki.

Harmonogram PGE przewiduje wyłączenie pierwszych bloków Elektrowni Bełchatów w 2030 roku, a ostatnich w 2036 roku, a w Turowie proces wygaszania rozpocznie się w podobnym czasie.

Oznacza to, że rekultywacja kopalni odkrywkowych węgla brunatnego, wymagająca miliardów metrów sześciennych wody do zalania wyrobisk i utworzenia nowych jezior, rozpocznie się szybciej, niż pierwotnie planowano.

Wszystkie elektrownie konwencjonalne, w tym jądrowe, wytwarzają prąd de facto poprzez podgrzewanie wody i zamianę jej w parę napędzającą turbiny, dlatego, jak podkreśla Kuba Gogolewski, dyrektor programowy Fundacji Mission Possible, obecne plany oznaczają w rzeczywistości inwestycje „na wodę”, a nie na gaz, węgiel czy uran.

Bałtyk jako zagrożone źródło chłodzenia

Drugim przedmiotem, którego dotyczy ryzyko, pozostaje planowana w gminie Choczewo elektrownia jądrowa, chłodzona wodą morską w systemie otwartym. Naukowcy ostrzegają, że podgrzewanie wody i jej ponowne zrzuty mogą pogłębić problem zakwitów sinic, zniszczyć lokalne ekosystemy i uderzyć w turystykę – kluczową gałąź gospodarki Pomorza.

Prof. Jacek Piskozub z Instytutu Oceanologii PAN wskazuje, że modele klimatyczne przewidują dalszy wzrost temperatur powierzchni Bałtyku Południowego do końca wieku rzędu 3-4 stopni Celsjusza, choć obecne trendy wskazują, że rzeczywisty wzrost może być nawet wyższy, sięgając w najgorszym scenariuszu około 6°C.

W miejscu planowanego poboru wody na potrzeby elektrowni latem występują już okresowo temperatury sięgające niemal 20°C praktycznie do głębokości planowanego poboru. Oznacza to, że przed końcem wieku mogą przekroczyć 25°C, co wymusi ograniczanie mocy elektrowni w czasie szczytów poboru energii latem.

Konsekwencje społeczno-gospodarcze suszy

Obecna susza wywiera poważny wpływ na różne sektory gospodarki. Spadek wilgotności gleby i stres roślin grożą pogorszeniem tegorocznych plonów w Europie Wschodniej, basenie Morza Śródziemnego i na Bałkanach.

W Polsce szczególnie narażone pozostają uprawy kukurydzy i buraków cukrowych, co może obniżyć dochody rolników, zagrozić bezpieczeństwu żywnościowemu i osłabić eksport.

Samorządy wprowadzają zakazy podlewania ogrodów, a w niektórych miejscowościach dochodzi do przerw w dostawach wody pitnej. Deficyt wody wywołuje napięcia zarówno w miastach, jak i na wsiach, gdzie ograniczenia prowadzą do sporów o priorytety w zarządzaniu zasobami.

W najbliższych latach priorytetem stanie się dystrybucja wody między rolnictwem, przemysłem i gospodarstwami domowymi.

Fundamentalne pytanie o przyszłość polskiego atomu

Polska już dziś należy do krajów o najuboższych zasobach wodnych w Europie, a coraz częstsze susze i zmiany klimatu pogłębiają kryzys, którego konsekwencje odczuwają rolnicy, samorządy i mieszkańcy.

Plany budowy elektrowni jądrowych w Bełchatowie, Koninie i Choczewie, a więc miejscach, gdzie problem braku wody jest szczególnie widoczny, mogą pogłębić istniejące ryzyka, wyjaśnia Kuba Gogolewski.

Dyskusja o przyszłości polskiego atomu nie zaczęła się od kosztów ani harmonogramów, lecz od pytania fundamentalnego: czy Polsce wystarczy wody, aby projekt w ogóle mógł się powieść. To właśnie dostęp do wody – a nie tylko koszty czy techniczne możliwości wyprowadzenia mocy – może okazać się kluczowym czynnikiem decydującym o opłacalności i bezpieczeństwie polskiego atomu.

Zdjęcie: Decyduje się przyszłość polskich elektrowni [fot. Levi Meir Clancy colab.Unsplash] [Levi Meir Clancy]