Stany Zjednoczone wycofują się z kluczowego traktatu, który stanowi podstawę globalnej współpracy klimatycznej – Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (UNFCCC). To krok o znacznie poważniejszych konsekwencjach niż wcześniejsze odejście od Porozumienia Paryskiego.
Author: Adam Radoliński
Decyzja Donalda Trumpa oznacza, że USA – drugi co do wielkości światowy emitent gazów cieplarnianych i największy emitent historyczny – definitywnie opuszczają całą globalną architekturę klimatyczną. Konwencja, która obowiązuje od 34 lat, zrzesza wszystkie pozostałe państwa świata.
Administracja amerykańska poinformowała ponadto o wycofaniu się z kluczowych międzynarodowych organów zajmujących się klimatem i środowiskiem, w tym z Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), Międzynarodowej Agencji Energii Odnawialnej, Międzynarodowego Sojuszu Solarnego oraz Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody.
John Kerry, 68. sekretarz stanu USA i były specjalny wysłannik prezydenta ds. klimatu, ocenił decyzję administracji jako „dar dla Chin” i sygnał dla państw oraz firm zanieczyszczających środowisko, że mogą unikać odpowiedzialności.
„Nic nie jest zaskakujące w ich podejściu do kryzysu klimatycznego czy wartości instytucji. To typowe dla nich zachowanie. Ale nie zmienia to faktu, że to dar dla Chin i wyjście z więzienia dla krajów i trucicieli, którzy chcą unikać odpowiedzialności” – powiedział Kerry, dodając, że cena zawsze jest płacona przez dzieci w postaci utraty zdrowia, zmarnowanych miejsc pracy, rosnących kosztów i nieubepieczalnej infrastruktury.
Konwencja to fundament całego systemu
Opuszczenie UNFCCC ma znacznie poważniejsze konsekwencje niż odejście od samego Porozumienia Paryskiego – jak ostrzega Instytut Zielonej Energii. Konwencja stanowi bowiem fundament całego międzynarodowego systemu współpracy klimatycznej – to na jej podstawie odbywają się konferencje COP, powstają globalne zasady raportowania emisji, mechanizmy finansowania działań klimatycznych oraz wspólne ramy reagowania na skutki zmian klimatu.
„Wyjście USA z Konwencji oznacza faktyczne i definitywne opuszczenie całej globalnej architektury klimatycznej, a nie jedynie rezygnację z konkretnych zobowiązań” – podkreśla Instytut Zielonej Energii.
W praktyce krok ten pozbawia Stany Zjednoczone miejsca przy stole negocjacyjnym, wpływu na kształt międzynarodowych reguł oraz możliwości współdecydowania o przyszłych rozwiązaniach, które będą oddziaływać na światową gospodarkę – w tym w zakresie handlu, energetyki i bezpieczeństwa.
Rok na formalne wyjście, wątpliwości prawne
Wycofanie z traktatu wejdzie w życie rok po złożeniu formalnego powiadomienia w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Po sfinalizowaniu procedury USA nie będą już uczestniczyć w corocznych negocjacjach około 200 państw, których celem jest redukcja emisji gazów cieplarnianych.
Senat USA ratyfikował traktat klimatyczny ONZ jednogłośnie w 1992 roku. Prawne uprawnienia prezydenta do jednostronnego wycofania się z traktatu są jednak wątpliwe, a Sąd Najwyższy nigdy nie wydał definitywnego orzeczenia w tej sprawie.
https://focuseurope.pl/europa/news/eksport-magnesow-ziem-rzadkich-z-chin-do-ue-rosnie-po-wprowadzeniu-ogolnych-licencji/
„Stan przedzawałowy” systemu klimatycznego
– Dla samego UNFCCC sytuację tę można porównać ze stanem przedzawałowym – oceniają eksperci Instytutu Zielonej Energii (IZE).
System działa nie dzięki sankcjom, lecz dzięki powszechności i ciągłości uczestnictwa. Wycofanie się jednego z największych emitentów osłabia legitymację całego procesu, czyni negocjacje mniej reprezentatywnymi i przesuwa ciężar z globalnych reguł na fragmentaryczne, regionalne inicjatywy.
Eksperci IZE wymieniają trzy kluczowe skutki decyzji USA. Po pierwsze, rezygnacja ze współodpowiedzialności przez jednego z kluczowych emitentów osłabia zaufanie do długoterminowych deklaracji i może zachęcić część rządów – na przykład Indie – do opóźniania realizacji własnych zobowiązań, obniżania ambicji celów klimatycznych i przenoszenia akcentu na krótkoterminowe działania wynikające z narodowej kalkulacji politycznej.
Po drugie, Unia Europejska i część krajów azjatyckich prawdopodobnie będą usiłować wypełnić lukę pozostawioną przez USA, ale najpewniej z ograniczoną skutecznością.
Po trzecie, system klimatyczny opiera się na wzajemnej presji i poszanowaniu zobowiązań, państwa działają, bo inni też działają.
– Wyjście USA osłabia ten mechanizm. W praktyce oznacza to mniejsze tempo redukcji emisji globalnych, słabsze finansowanie adaptacji i transformacji w krajach Globalnego Południa oraz utrudnioną koordynację globalnych standardów – wskazuje Instytut.
Paradoks gospodarczy i geopolityczny
Trump uzasadniał wycofanie się z Porozumienia Paryskiego już w 2017 roku obroną amerykańskiej suwerenności i miejsc pracy w amerykańskim przemyśle, przedstawiając układ jako „bardzo niesprawiedliwy” dla USA i szkodliwy dla wzrostu gospodarczego. Część analityków wskazuje jednak, że paradoksalnie może to zaszkodzić amerykańskim interesom ekonomicznym, ponieważ globalne rynki przesuwają się w kierunku niskoemisyjnych technologii i łańcuchów dostaw, co grozi marginalizacją amerykańskich firm w rozwijających się branżach czystej energii.
Strategicznie wyjście USA z Paryża osłabiło już wiarygodność i wpływy Waszyngtonu w dyplomacji klimatycznej, tworząc przestrzeń dla UE, Chin, Indii i innych państw do objęcia ról przywódczych w kształtowaniu norm, standardów i zielonej polityki przemysłowej.
Decyzja wzmacnia także wzorzec amerykańskiej niestabilności wobec traktatów klimatycznych – czyli przystępowania, wycofywania się i ponownego dołączania – co komplikuje długoterminową współpracę i budzi wątpliwości sojuszników co do wiarygodności amerykańskich zobowiązań między kolejnymi cyklami wyborczymi.
Finanse klimatyczne pod znakiem zapytania
Gina McCarthy, pierwsza doradczyni Białego Domu ds. klimatu i 13. administratorka EPA, nazwała decyzję „krótkowzroczną, zawstydzającą i głupią”, podkreślając, że jako jedyny kraj na świecie niebędący stroną traktatu UNFCCC, USA rezygnują z możliwości wpływania na biliony dolarów inwestycji, polityk i decyzji.
„America Is All In jest zaangażowana we współpracę z naszymi międzynarodowymi partnerami w celu obniżenia kosztów energii, ograniczenia zanieczyszczeń i realizacji celów porozumienia paryskiego” – zapewniła McCarthy.
USA były kluczowym źródłem międzynarodowego finansowania klimatycznego. Wycofanie się i ograniczenie wkładów zagraża finansowaniu działań mitygacyjnych i adaptacyjnych w krajach rozwijających się, które są zależne od obiecanych przepływów finansowych przewidzianych w Porozumieniu Paryskim.
Utrata lub ograniczenie amerykańskiego finansowania klimatycznego i zaangażowania dyplomatycznego osłabia zaufanie pomiędzy krajami Globalnej Północy i Południa, potencjalnie osłabiając współpracę w zakresie łagodzenia skutków, adaptacji i mechanizmów strat i szkód, które są kluczowe dla utrzymania zaangażowania państw najbardziej narażonych.
Nie załamie się natychmiast, ale…
– Uważam, że system nie załamie się natychmiast, ale stanie się mniej spójny, wolniejszy i bardziej podatny na konflikty interesów – ostrzega Instytut Zielonej Energii.
– Wyjście USA z UNFCCC nie zniszczy totalnie globalnej współpracy klimatycznej, ale znacząco obniży jej skuteczność. Strony Konwencji nadal będą działały, lecz w sposób bardziej rozproszony, mniej przewidywalny, a koszt nieobecności kluczowego gracza poniesie cała wspólnota międzynarodowa – dodają eksperci.
Analitycy polityki klimatycznej w większości doszli do wniosku, że wcześniejsza decyzja o wycofaniu z Paryża podważyła zbiorowe wysiłki na rzecz realizacji celów temperaturowych, ale nie wywołała obawianych „lawinowych” wycofań innych państw, żaden inny kraj nie opuścił formalnie Porozumienia Paryskiego bezpośrednio po USA.
Globalna polityka klimatyczna częściowo się zaadaptowała: UE, Chiny i inni gracze kontynuują zaostrzanie polityk, podczas gdy trendy rynkowe i technologiczne napędzają ekspansję czystej energii, co sugeruje, że amerykańska obstrukcja może spowolnić, ale nie zatrzymać jej całkowicie.
