Sprawa uznawania w Polsce małżeństw par homoseksualnych zawartych poza krajem okazała się polityczną miną, a w rządzie brakuje pomysłu, jak ją rozbroić.
Author: Olga Jurkowska
– Sytuacja jest kuriozalna, Polska nie ma innego wyboru, jak tylko uznać małżeństwa zawarte za granicą, tak jak robiła to dotychczas. Różnica polega jedynie na tym, że w tym przypadku chodzi o osoby tej samej płci – mówi w rozmowie z FocusEurope.pl Bart Staszewski.
Aktywista LGBT jest organizatorem protestu przed Kancelarią Premiera. W sobotę (25 kwietnia) zgromadzą się tam osoby sprzeciwiające się dalszemu ignorowaniu par jednopłciowych przez rząd.
Spór o transkrypcję małżeństw osób tej samej płci w Polsce rozgorzał po przełomowych wyrokach sądów europejskich i krajowych. Kluczowe znaczenie miał wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z listopada 2025 roku, który zobowiązał państwa członkowskie do uznawania takich związków w określonych sytuacjach w ramach prawa UE.
Na jego podstawie Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 20 marca 2026 roku orzekł, że polskie urzędy muszą dokonywać transkrypcji zagranicznych małżeństw jednopłciowych, uznając wcześniejsze odmowy za naruszenie m.in. swobody przemieszczania się i prawa do życia rodzinnego.
– NSA zobowiązał Urząd Stanu Cywilnego w Warszawie do wpisania aktu małżeństwa pary mężczyzn, którzy pobrali się w Niemczech, a mieszkają w Polsce, wprost odwołując się do wyroku TSUE – wyjaśnia Piotr Cykowski z Akcji Demokracji.
Jak dodaje, dla par, które wzięły ślub w Berlinie, Madrycie czy Amsterdamie, oznacza to wreszcie realne uznanie ich związku w Polsce: wspólne rozliczenia PIT, dziedziczenie, ubezpieczenia zdrowotne, prawo do informacji medycznej czy świadczenia rodzinne.
Wyrok NSA jest prawomocny i powinien zostać wykonany bez zbędnej zwłoki, a zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego urząd ma 30 dni na załatwienie sprawy.
– Według prawników po prostu trzeba zmienić rozporządzenie o wzorach aktów stanu cywilnego i będziemy w domu – mówi Bart Staszewski
Faktycznie jedną z koncepcji na wdrożenie wyroku rozważanych przez rząd jest zmiana rozporządzenia dotyczącego wzorów aktów stanu cywilnego – chodzi m.in. o zastąpienie rubryk „kobieta/mężczyzna” bardziej neutralnymi określeniami, co umożliwiłoby wpisywanie małżeństw jednopłciowych do rejestru bez zmiany ustaw.
Część ekspertów uważa, że taki krok techniczny mógłby wystarczyć do wykonania wyroku NSA, a wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski z Lewicy wskazywał, że jego resort jest w stanie przygotować odpowiednie formularze.
Jak jednak się okazuje, sprawa nie dla wszystkich jest taka prosta. Wątpliwości ma przede wszystkim minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, który sprawuje nadzór nad urzędami stanu cywilnego.
– Wyroków sądu należy przestrzegać i wyroki sądu będą przestrzegane – deklaruje Kierwiński i zapewnia, że trwają prace nad tym, aby orzeczenie móc zastosować w polskim systemie prawnym. Jednocześnie zaznacza, że sprawa wcale nie jest prosta.
– To nie jest kwestia zmiany jednego rozporządzenia, to jest kwestia zmian przynajmniej w kilku ustawach – mówi szef MSWiA.
Społeczność LGBT jednak nie wierzy w zapewnienia ministra i uważa, że wdrożenie wyroku jest celowo blokowane.
– Jak widać, brakuje woli politycznej – uważa Staszewski.
Konieczna będzie ustawa?
Rzecznik Praw Obywatelskich i konstytucjonalista Marcin Wiącek przestrzega, że wyrok NSA nie oznacza automatycznej legalizacji wszystkich małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą ani zrównania ich praw z małżeństwami krajowymi – jego zdaniem te kwestie wymagają jednoznacznego uregulowania ustawowego.
Wskazuje, że do rozstrzygnięcia pozostają dwie kluczowe sprawy: zakres uprawnień takich związków w Polsce oraz kryteria, jakie muszą spełnić, by mogły zostać wpisane do aktów stanu cywilnego.
Ponadto, część prawników zwraca uwagę, że choć wyrok NSA otworzył drogę do transkrypcji, w praktyce – przy braku jasnych wytycznych dla urzędów – wiele par może być zmuszonych dochodzić swoich praw przed sądem administracyjnym.
Jeszcze przed wyrokiem NSA Stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza zapytało urzędy stanu cywilnego w całej Polsce o transkrypcję zagranicznych małżeństw jednopłciowych. Większość odpowiedziała, że będzie to możliwe po wprowadzeniu odpowiednich zmian przez rząd.
Z kolei według konserwatywnego think tanku prawniczego Ordo Iuris wyrok NSA opiera się na orzeczeniu TSUE, które – ich zdaniem – zostało wydane poza kompetencjami Unii Europejskiej.
„Narusza ono konstytucyjną definicję małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, utrwaloną w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, a także ingeruje w obszar uznany przez TK za element nienaruszalnej suwerenności państwa”, napisał analityk z Ordo Iuris Jędrzej Jabłoński w stanowisku przesłanym FocusEurope.pl.
Wspomnienie „tęczowego Rafała”
Choć próby uregulowania sytuacji par jednopłciowych podejmowane są od dawna, Polska nadal nie wprowadziła równości małżeńskiej ani ustawy o związkach partnerskich.
– Od ponad 20 lat, mimo kolejnych projektów ustaw, nie wprowadzono w Polsce żadnych systemowych rozwiązań dla par tej samej płci. W tym samym czasie ponad 25 państw na świecie wprowadziło związki partnerskie, a 34 uznały równość małżeńską – mówi Piotr Cykowski.
Za poprzedniego rządu tworzonego przez Prawo i Sprawiedliwość społeczność LGBT była przedmiotem intensywnej nagonki politycznej. W latach 2019 – 2020 ponad 80 polskich samorządów przyjęło uchwały określane jako „strefy wolne od ideologii LGBT”.
Były to deklaracje sprzeciwu wobec tzw. „ideologii LGBT”, zawierające zapisy o ochronie „tradycyjnych wartości” i ograniczaniu działań edukacyjnych dotyczących równości i praw osób LGBT.
Takie działania spotkały się z ostrą krytyką w kraju i za granicą – także ze strony instytucji europejskich – jako działania dyskryminujące i podważające prawa obywatelskie. W efekcie wiele samorządów zaczęło w kolejnych latach wycofywać się z tych uchwał głównie z obawy przed utratą unijnych funduszy.
Temat praw społeczności LGBT stał się jednym z głównych elementów kampanii prezydenckiej w 2020 roku, w której głównymi rywalami byli Rafał Trzaskowski i ubiegający o reelekcję Andrzej Duda.
Trzaskowski, wówczas już prezydent Warszawy, był kojarzony z kwestiami równościowymi, m.in. ze względu na podpisanie wcześniej tzw. Deklaracji LGBT+. Chodziło o wprowadzenie w stolicy działań wspierających prawa tych osób – m.in. w edukacji, przeciwdziałaniu dyskryminacji i zapewnieniu równego traktowania.
W związku z tym jego przeciwnicy polityczni zaczęli używać określenia „tęczowy Rafał”. Według części komentatorów mogło to przyczynić się do porażki Trzaskowskiego w drugiej turze, niewielką różnicą około 400 tysięcy głosów (51,03 proc. do 48,97 proc.).
Część obserwatorów uważa, że właśnie te doświadczenia sprawiają, że rząd tak ostrożnie podchodzi do tematu praw społeczności LGBT, obawiając się politycznych kosztów w kontekście przyszłorocznych wyborów.
Także podczas kampanii prezydenckiej w 2025 roku, w której ponownie startował Rafał Trzaskowski, kandydat PiS Karol Nawrocki w trakcie debaty wręczył mu tęczową flagę. Trzaskowski schował ją pod pulpit, co wywołało poruszenie, szczególnie wśród lewicowych wyborców.
Te wybory Trzaskowski również przegrał, tym razem z Nawrockim, różnicą około 360 tysięcy głosów.
Niespełnione obietnice
Temat społeczności LGBT, choć już w innej atmosferze, był też obecny w kampanii przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku. Przed wyborami Koalicja Obywatelska zapowiadała wprowadzenie związków partnerskich, a Lewica postulowała pełną równość małżeńską. Trzecia Droga w tej sprawie unikała jednoznacznych deklaracji.
Różnice między partnerami sprawiły, że zapis o związkach partnerskich nie znalazł się w umowie koalicyjnej. W efekcie do tej pory ustawa nie została przyjęta, co budzi rozczarowanie części wyborców – nie tylko lewicowych – którzy poparli obecną większość.
– To właśnie Donald Tusk i rząd Donalda Tuska mówił o tym, że trzeba respektować rządy prawa, wyroki unijnych sądów, które są też naszymi sądami, bo myśmy się na to zgodzili. Mam nadzieję, że rząd postąpi jak należy – mówi Bart Staszewski.
Część środowisk LGBT zbyt ostrożną postawę i brak zdecydowanych działań zarzuca również Rafałowi Trzaskowskiemu.
– Rafał Trzaskowski zaczyna mówić o tym, że będzie respektował ten konkretny wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego i i zaczyna w tej sprawie kluczyć. To zupełnie nie przystaje do wizerunku Trzaskowskiego, który mówił o równości i pojawiał się na paradach równości w stolicy – zauważa Staszewski
Prezydent Warszawy z kolei zapewnia, że wyrok zostanie wykonany, ale jednocześnie podkreśla, że dotyczy on jednej konkretnej sprawy i nie istnieje jeszcze sprawdzony sposób jego realizacji,
„Właśnie pracujemy nad tym, jak skutecznie wykonać ten wyrok w sensie technicznym”, napisał Trzaskowski w oświadczeniu na portalu X. Dodał, że w wielu sądach, w tym w NSA, toczą się równolegle podobne sprawy.
Zaznaczył też, że w rządzie trwają prace nad ujednoliceniem przepisów i procedur – tak, żeby transkrypcje zarówno w Warszawie, jak i w każdym innym miejscu w Polsce były spójne i jednakowo skuteczne.
„Nie mamy już złudzeń”
Wojtek Piątkowski i Michał Niepielski to jedna z pięciu par, które zaskarżyły Polskę w 2015 roku do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu z powodu braku jakiejkolwiek prawnej formy uznania i ochrony ich związku jako pary jednopłciowej, wskazując na naruszenie prawa do życia prywatnego i rodzinnego.
Piątkowski i Niepielski sprawę wygrali w 2023 roku, jednak mimo tego państwo polskie nadal nie zapewnia ich związkowi żadnej ochrony prawnej.
– Czujemy ogromny zawód. W 2023 roku głosowaliśmy na tę koalicję z nadzieją, że związki partnerskie w końcu zostaną wprowadzone. Kolejny raz te obietnice spełzły na niczym. Myślę, że wiele osób czuje się podobnie – mówi Michał w rozmowie z FocusEurope.pl
Wojtek zaznacza, że obaj bardzo angażowali się za rządów Prawa i Sprawiedliwości w protesty w obronie niezależności sądów.
– Wiedzieliśmy, że walczymy także o własne prawa, bo bez niezależnych sądów nie ma mowy o równości – tłumaczy i podkreśla, że to tylko potęguje poczucie rozgoryczenia.
– Słyszymy od polityków, że wyroki trzeba respektować, ale zaraz pojawia się „ale”, które podważa sens tych deklaracji – wyjaśnia.
Wojtek i Michał są parą od 20 lat i – jak zaznaczają – długo mieli nadzieję, że Polska w końcu umożliwi im prawne uregulowanie związku.
– Dziś nie mamy już złudzeń. Ta koalicja, pod wodzą obecnego premiera, nie ma w tej sprawie politycznej odwagi – kwituje Wojtek.
Brak przełomu legislacyjnego kontrastuje z rosnącym poparciem społecznym dla zmian. Z sondażu przeprowadzonego już po wyroku NSA wynika, że prawie 60 proc. badanych dopuszcza jakąś formę prawnego uregulowania sytuacji par jednopłciowych – albo poprzez uznawanie małżeństw zawartych za granicą, albo przez wprowadzenie w Polsce związków partnerskich.
Największe poparcie dla tego typu rozwiązań jest wśród osób młodych oraz zwolenników koalicji rządzącej.
