Dlaczego pokolenie Z nie chce walczyć za ojczyznę?

· Publikacje

Przy urnach wyborczych młodzi Polacy żądają pełnej suwerenności i coraz chętniej popierają radykalną prawicę. Paradoksalnie, w obliczu zagrożenia wojną to samo nieufne wobec państwa pokolenie kategorycznie odmawia walki za ojczyznę.

Author: Zofia Grosse

Kiedy Europa powoli budzi się z pacyfistycznego letargu, a kolejne rządy odkurzają plany poboru wojskowego, w Polsce narasta pęknięcie. Z jednej strony młodzi ludzie – w szczególności mężczyźni – coraz chętniej kierują ku radykalnej prawicy, niosącej na sztandarach hasła suwerenności i narodowej dumy. Z drugiej – przytłaczająca większość z nich otwarcie deklaruje, że w razie wojny spakuje walizki i ucieknie z kraju. Jak zrozumieć pokolenie, które na kartach wyborczych broni granic, ale na froncie nie zamierza bronić niczego?

Nad kontynentem znów unosi się widmo wojny. Z raportu Biura Badań Parlamentu Europejskiego wynika jasno: pobór do wojska, do niedawna traktowany jak relikt zimnej wojny, wraca na europejskie salony jako kluczowy element obronności.

Dziewięć państw Unii Europejskiej już utrzymuje obowiązkową służbę. Łotwa właśnie ją przywróciła, Dania rozszerza pobór na kobiety, a Niemcy i Francja testują nowe, hybrydowe modele rekrutacji. Europejski parasol ochronny USA wydaje się coraz mniej pewny, a odstraszanie znów staje się racją stanu.

Jednak w samej Polsce, państwie frontowym NATO, nastroje wśród najmłodszych obywateli przypominają cichy bunt. „Strach” przestał oznaczać „posłuszeństwo”.

Walizka zamiast karabinu

Z najnowszego sondażu IBRiS wynika, że niemal połowa Polaków (49,1%) nie stawiłaby się do obrony kraju w przypadku zbrojnego ataku. Jednak to spojrzenie na demografię ujawnia prawdziwą przepaść.

W grupie wiekowej 18–29 lat aż 69% badanych deklaruje, że nie zamierza walczyć w obronie Polski. Zaledwie 13% młodych odpowiada „raczej tak”, a sondażownia nie odnotowała w tej grupie ani jednej osoby, która stwierdziłaby, że „zdecydowanie” jest gotowa bronić ojczyzny.

Dlaczego obronność i bezpieczeństwo przestały być dla młodych priorytetem? W popularnych europejskich badaniach temat ten jest kluczowy zaledwie dla jednej piątej młodych obywateli UE. Aby zrozumieć ten fenomen, trzeba spojrzeć na to, na kogo ci sami młodzi ludzie głosują.

Radykalna prawica i „suwerenność z ucieczką w tle”

Tu pojawia się największy dysonans poznawczy. Badania z ostatnich lat pokazują wyraźny zwrot najmłodszych polskich wyborców ku radyklanie prawicowej Konfederacji. Poparcie dla tego ugrupowania w grupie 18-29 lat oscylowało wokół 26%. To partia, która operuje twardym językiem narodowego interesu, krytykuje instytucje unijne i postuluje pełną suwerenność.

Jak pogodzić narodową dumę przy urnie z deklaracją ucieczki z kraju w ankiecie IBRiS?

— Mamy tu do czynienia z dużą dozą deklaratywności. W badaniach opinii publicznej bardzo często widać daleko idące sprzeczności – w jednej kwestii ludzie odpowiadają w określony sposób, a w innej zupełnie inaczej, choć teoretycznie ich poglądy powinny być spójne — wyjaśnia w rozmowie z FocusEurope.pl prof. dr hab. Krzysztof Jasiecki, socjolog i analityk procesów społecznych z Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego.

Profesor porównuje to zjawisko do polskiego katolicyzmu: ogromna większość deklaruje wiarę, ale w praktyce (antykoncepcja, współżycie przedmałżeńskie) odrzuca twarde zasady instytucji. Podobnie jest z patriotyzmem Pokolenia Z.

— Z jednej strony słyszymy deklaracje suwerenności, a z drugiej chęć ucieczki za granicę w razie zagrożenia. To nie jest spójne. Być może jest to pewne odreagowanie młodego pokolenia na poprawność polityczną (…). Jeśli studenci twierdzą, że przecież można wyjść z Unii Europejskiej, ale nadal pozostać w strefie Schengen, to pokazuje, jak bardzo zmieniło się myślenie — dodaje socjolog.

Dla wielu młodych wyborców hasło „suwerenności” nie oznacza już gotowości do ponoszenia ofiar z krwi. Jest to raczej polityczny slogan, wyraz buntu przeciwko głównemu nurtowi, niemający pokrycia w geopolitycznej rzeczywistości.

— Jeśli suwerenność w praktyce miałaby oznaczać słabą Polskę poza Unią, to logicznym krokiem dla wielu wydaje się ucieczka za granicę. — punktuje prof. Jasiecki.

Anatomia Pokolenia Z

Aby w pełni zrozumieć niechęć młodych do poświęceń, musimy zajrzeć w ich psychikę. Jak wynika z opublikowanego niedawno przez Polskie Towarzystwo Polityki Społecznej raportu: „Diagnoza Młodzieży”, dzisiejsi młodzi dorośli funkcjonują w stanie permanentnego kryzysu.

Populacja ponad 5,7 mln Polaków w wieku 15-29 lat to generacja ukształtowana nie przez jeden wielki bunt (jak Solidarność czy kontrkultura), lecz przez kumulację zjawisk: pandemię, widmo katastrofy klimatycznej, wojnę w Ukrainie i toksyczne środowisko cyfrowe.

Jak pokazują kluczowe dane wypunktowane w raporcie:

  • 5,76/10 – to średnia samoocena kondycji psychicznej osób w wieku 18-24 lat (najniższa w całej populacji).
  • 60% nastolatków żyje w stanie chronicznego stresu i zmęczenia.
  • 39% młodych ludzi wprost postrzega siebie jako nadwrażliwych, niekiedy akceptując etykietę „płatków śniegu”.

Młodzież dorasta dziś w warunkach „indywidualizacji bez zaplecza relacyjnego”. Koncentrują się na własnym „ja”, nie mając jednocześnie stabilnego oparcia w bliskich więziach. Są przeciążeni poznawczo, poddani presji edukacyjnej i osamotnieni w zderzeniu z algorytmami cyfrowego świata, który serwuje im „informacyjny fast food”.

Trudno oczekiwać od pokolenia zmagającego się z rosnącą falą zaburzeń depresyjnych i autoagresji, u którego aż 87% pracowników instytucji pomocowych zauważa drastyczny wzrost problemów emocjonalnych, że w obliczu ostatecznego zagrożenia wykaże się heroiczną postawą militarną. Z ich perspektywy państwo jest abstrakcją, a priorytetem staje się elementarne przetrwanie psychiczne i fizyczne.

Cienie transformacji i państwo, któremu się nie ufa

Kolejnym, kto wie czy nie najistotniejszym, elementem tej układanki jest kryzys zaufania. Skrajny indywidualizm Pokolenia Z to bezpośrednie pokłosie przemian zapoczątkowanych na przełomie lat 80. i 90.

Jak zauważa prof. Jasiecki, neoliberalna transformacja ustrojowa w Polsce była silnie nastawiona na sukces jednostki.

— Pokolenie Z widziało negatywne konsekwencje tego wyścigu, na przykład swoich przepracowanych rodziców, więc teraz poszukuje własnej tożsamości i drogi — zaznacza socjolog.

Młodzi ludzie są dziś do bólu racjonalni i transakcyjni w swoim podejściu do państwa. Ich niechęć do walki na froncie to w dużej mierze wotum nieufności wobec elit politycznych. Dorastali, obserwując przemocową, brutalną debatę publiczną pełną nienawiści i wykluczenia. Widzą państwo, które – w ich odczuciu – niewiele im daje (problemy z rynkiem mieszkaniowym, deficyty w opiece psychiatrycznej, wykluczenie komunikacyjne), ale w chwili próby mogłoby zażądać najwyższej ceny.

— To jest komponent głęboko wpisany w polską tradycję nieufności do państwa, który został dodatkowo pogłębiony przez dysfunkcjonalność ośrodków władzy w ostatnich latach — diagnozuje ekspert.

Młodzi ludzie po prostu nie ufają politykom na tyle, by oddać za ich decyzje życie.

Wnioski na czas polikryzysu

Obraz młodego pokolenia Polaków, jaki wyłania się z badań i eksperckich analiz, jest nie tyle pesymistyczny, co niezwykle złożony. To nie są ludzie wyprani z wartości, lecz jednostki rzucone w wir chaosu informacyjnego i emocjonalnego. Paradoks wysokiego poparcia dla sił konserwatywnych przy jednoczesnym odrzuceniu obywatelskiego obowiązku obrony to objaw szerszej dezorientacji.

Jesteśmy dziś przebodźcowani. Bada się wszystko, wszędzie i wszystkich, a ostatecznie nie wiadomo, co tak naprawdę z tego wynika. Widać to w kampaniach wyborczych – duża grupa wyborców do ostatniej chwili nie wie, na kogo zagłosować. To po prostu cecha współczesności. — podsumowuje prof. Jasiecki.

Dla elit politycznych w Polsce (i Europie) płynie z tego bolesna lekcja: nie da się zbudować nowoczesnej, silnej armii ani odpornego społeczeństwa wyłącznie za pomocą apeli o patriotyzm. Młodzi Polacy, zanim staną do obrony państwa, muszą najpierw poczuć, że to państwo jest w stanie obronić ich – przed kryzysem, chaosem i ich własnym, wewnętrznym lękiem. W przeciwnym razie, jedyną rzeczą, do której będą w pełni zmotywowani, pozostanie ucieczka.