Powrót poboru do Europy. Wojna w Ukrainie zmienia oblicze obronności kontynentu

· Publikacje

Po trzech dekadach dominacji małych, zawodowych armii, konflikt w Ukrainie wymusza na państwach UE powrót do masowej mobilizacji. Dziewięć krajów członkowskich prowadzi już obowiązkową służbę wojskową, a kolejne rozważają jej przywrócenie. Eksperci są podzieleni: jedni postrzegają pobór jako strategiczną konieczność, inni ostrzegają przed kosztami gospodarczymi, społecznymi i ryzykiem powrotu dawnych patologii.

Autor: Adam Radoliński

Europa stoi przed najpoważniejszą zmianą w polityce obronnej od upadku Układu Warszawskiego. Konsensus postzimnowojenny, który zakładał, że wielkie armie poborowe są reliktem przeszłości, legł w gruzach wraz z powrotem wojny wysokiej intensywności.

Rosyjska inwazja na Ukrainę w lutym 2022 roku obnażyła kruchość modelu opartego na niewielkich, zawodowych siłach zbrojnych. Ogromne straty w ludziach i sprzęcie zmusiły europejskie stolice do konfrontacji z brutalną rzeczywistością: rezerwy zawodowe okazują się niewystarczające w przypadku konfliktu kontynentalnego.

– Doświadczenia z Ukrainy pokazują, że wojsko toczy tylko bitwy, ale wojny toczy państwo – podkreśla gen. bryg. Jarosław Gromadziński, prezes Instytutu Defensa.

– Okazało się, że kiedy wojna wybuchła w lutym, to już w lipcu i sierpniu Ukraińcy stracili wyszkolone rezerwy i musieli szkolić ludzi wprost z ulicy. Problemem nie jest brak sprzętu, ale luka w rezerwach osobowych – dodaje ekspert.

Dziewięć państw z obowiązkową służbą, kolejne planują powrót

Między 1990 a 2013 rokiem większość państw UE zrezygnowała z poboru, stawiając na siły przeznaczone do szybkiego rozmieszczenia. Obecnie obowiązkowa służba wojskowa funkcjonuje w Austrii, na Cyprze, w Danii, Estonii, Finlandii, Grecji, Łotwie, Litwie i Szwecji. Chorwacja planuje przywrócenie poboru w 2026 roku.

Czas trwania służby różni się między państwami – od sześciu miesięcy w Austrii po 347 dni w Finlandii. Dania w 2025 roku rozszerzyła obowiązek na kobiety, kontynuując trend zapoczątkowany przez Norwegię w 2015 roku.

Państwa frontowe regionu nordycko-bałtyckiego skutecznie skonsolidowały lub przywróciły modele „Obrony Totalnej”, stosując selektywne systemy poboru cieszące się wysoką legitymacją społeczną.

– Finlandia może zmobilizować 280 tysięcy żołnierzy z rezerw liczących 870 tysięcy osób – mówi Gromadziński. – To największy potencjał artyleryjski w Europie Zachodniej.

Szwecja stosuje selektywny pobór – spośród 100 tysięcy osiemnastolatków służbę odbywa 8 tysięcy, czyniąc z niej prestiżowe wyróżnienie. W bałtyckich państwach przywrócenie obowiązkowej służby wzmocniło odstraszanie wschodniej flanki NATO. Na Łotwie poparcie dla służby wzrosło z 45 do 61 proc. w 2023 roku, po inwazji na Ukrainę, przy czym wśród młodzieży w wieku 18-24 lat aprobatę wyraziło 50 proc. respondentów.

Niemcy testują model „z Osnabrück”

Po zawieszeniu poboru w 2011 roku Bundeswehra skurczyła się do około 180 tysięcy żołnierzy – znacznie poniżej docelowych 260 tysięcy w służbie czynnej i 200 tysięcy rezerwistów potrzebnych do wypełnienia zobowiązań wobec NATO do 2035 roku. Aby zwiększyć rezerwy, niemiecki Bundestag przyjął w 2025 roku „Ustawę o modernizacji służby wojskowej” forsowaną przez ministra obrony Borisa Pistoriusam nazwany modelem „z Osnabrück” od miasta rodzinnego ministra.

Od 2026 roku wszyscy osiemnastoletni mężczyźni wypełnią cyfrowy kwestionariusz oceniający sprawność fizyczną, wykształcenie i chęć służby. Choć system jest nominalnie dobrowolny, jest wspierany listą zachęt, w tym miesięczną pensją 2600 euro oraz świadczeniami dodatkowymi, takimi jak finansowane prawo jazdy. Jednocześnie ustawa przewiduje „mechanizm uruchamiający”: jeśli dobrowolna rekrutacja nie osiągnie celu 20 tysięcy nowych rekrutów rocznie, rząd może aktywować ograniczony pobór wśród uprawnionych kandydatów.

Uchwalenie ustawy wywołało znaczące tarcia polityczne i opór społeczny. Z początkiem grudniu ponad 55 tysięcy uczniów w 80 miastach wzięło udział w „Strajku szkolnym przeciwko poborowi”. Organizatorzy, wspierani przez związki studenckie i grupy lewicowe, skandowali hasła typu „Nie zginiemy w waszej wojnie!”.

Kanclerz Friedrich Merz bronił decyzji, podkreślając, że rząd w pierwszej kolejności na dobrowolność. choć nie wyklucza dalszych kroków w kierunku obowiązkowego poboru dla młodych mężczyzn. Jednocześnie nie wykluczył dalszych, bardziej zdecydowanych kroków. Jak zaznaczył, „jeśli Niemcy nie zwiększą liczby żołnierzy i żołnierek wystarczająco szybko, rząd będzie musiał jeszcze w tej kadencji podjąć rozmowy o obowiązkowych elementach służby wojskowej, przynajmniej dla młodych mężczyzn”.

Dramatyczny podział pokoleniowy i geograficzny

Sprzeciw młodzieży odzwierciedla szerszy europejski problem. Dane Gallup i Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych pokazują dramatyczny podział Wschód-Zachód w „woli walki”. W państwach bałtyckich, Finlandii i Polsce gotowość do obrony militarnej przekracza 60–80 proc., podczas gdy w Niemczech, Włoszech i Hiszpanii wynosi zaledwie 30–40 proc.

Poparcie dla poboru jest najniższe w grupie wiekowej 18–29 lat, która faktycznie byłaby powoływana. W Niemczech tylko 32 procent tej grupy popiera pobór, w porównaniu do 67 procent osób powyżej 60. roku życia, tworząc wyraźną „nierówność międzypokoleniową”.

W Polsce sondaż z 2023 roku wykazał, że 44 proc. respondentów sprzeciwia się przywróceniu poboru, z najwyższym odsetkiem wśród osób poniżej 30. roku życia.

W południowej i zachodniej Europie, mimo problemów rekrutacyjnych, Hiszpania, Włochy i Portugalia pozostają odporne na przywrócenie poboru. Strategia hiszpańska koncentruje się na osiągnięciu docelowego wydatku NATO poprzez modernizację sprzętu, a nie przez zwiększenie liczebności armii.

We Włoszech inicjatywy prawicowe dotyczące obowiązkowej służby cywilno-wojskowej utknęły w martwym punkcie z powodu braku poparcia politycznego i oporu wojskowego, które preferują mniejsze, profesjonalne siły. Pobór traktuje się tam jako ryzyko osłabienia jakości operacyjnej.

Polska: dobrowolność zamiast poboru

Polska rozpoczęła najbardziej ambitną ekspansję wojskową w UE, planując zwiększenie sił zbrojnych do 300 tysięcy osób do 2035 roku, z czego 250 tysięcy w służbie czynnej, a 50 tysięcy w obronie terytorialnej. Zamiast przywracać obowiązkowy pobór, Warszawa stawia na „Dobrowolną Zasadniczą Służbę Wojskową”.

Program oferuje 12-miesięczną płatną służbę, równą wynagrodzeniom zawodowych żołnierzy, która stanowi drogę do armii zawodowej lub aktywnej rezerwy. W latach 2024–2025 cele rekrutacyjne zostały agresywnie podniesione, a MON planuje 39 tysięcy ochotników tylko w 2026 roku. Polski model opiera się na wysokiej percepcji zagrożenia, patriotyzmie i zachętach ekonomicznych.

Adam Świerkowski, redaktor Defence24, uważa jednak, że dobrowolność to etap przejściowy.

– Rozwiązanie to wydaje się lepszym sposobem „na teraz” i w obecnym stadium społeczno-kulturowym w jakim się znajdujemy niż przywrócenie poboru – ocenia ekspert.

– W mojej ocenie to rozwiązanie powinno być kontynuowane by stworzyć odpowiednie zaplecze pod to by być może w przyszłości wrócić do zasadniczej służby wojskowej – podkreśla.

Świerkowski podkreśla znaczenie przygotowania systemowego.

– Wypracowane teraz przy udziale ochotników rozwiązania i procedury mogłyby zmniejszyć problemy jakie wystąpiłyby w przypadku powrotu do powszechnego odbywania służby wojskowej. Bez nich mogło by to skończyć się na nawrocie patologii i problemów sprzed kilku dekad, które nikomu nie są potrzebne – ostrzega.

Gen. Gromadziński ma odmienne zdanie.

– Mowa jest o trzystu tysięcznej armii, a ja uważam, że nieważne, ile będzie w czasie pokoju, my mamy mieć na czas wojny milionową armię. Milionową. I to nie jest żart – podkreśla.

– Jeżeli Finlandia ma pięć i pół miliona obywateli i dzisiaj jest w stanie wystawić dziewięćset tysięcy żołnierzy w ciągu stu osiemdziesięciu dni, to i Polska powinna być w stanie to zrobić – dodaje.

Ofensywa programów dobrowolnych w Europie Zachodniej

Francja, Belgia i Holandia rozwijają dobrowolne programy wojskowe, by wzmocnić rezerwy bez obowiązkowego poboru.

Holandia od 2023 roku rozwija program ochotniczej służby wspierający siły zawodowe.

Francja planuje uruchomić dziesięciomiesięczną służbę dla osób w wieku 18-19 lat latem 2026 roku, rozpoczynając od 3000 miejsc i stopniowo zwiększając liczbę do 10 000 rocznie do 2030 roku, a docelowo do 50 000 do 2036 roku, inwestując w projekt 2 miliardy euro. Francja stawia sobie ambitny cel zgromadzenia 105 000 rezerwistów do 2035 roku.

Belgia wysłała 149 000 listów do 17-latków, oferując miesięczne wynagrodzenie w wysokości 2000 euro dla uczestników programu, który ma rozpocząć się we wrześniu 2026 roku, zwiększając rezerwy z 6000 do 20 000 osób.

Nowe podejście: służba państwu zamiast poboru

Generał proponuje system kompleksowej rezerwy.

– Potrzebujemy rezerwy nie tylko w zakresie wojska, ale także w zakresie policji, straży pożarnej, służby zdrowia i obrony cywilnej. Cały ten aspekt państwa musi być postrzegany kompleksowo – zaznacza.

Młodzi ludzie w wieku 18–23 lat odbywaliby podstawowe szkolenie trwające dwa do trzy miesiące, a następnie byliby przydzielani do jednostki rezerwowej. Po czym corocznie uczestniczyliby w ćwiczeniach, wykorzystując umiejętności zdobyte w cywilu.

– Chodzi o to, żeby informatyk nie trafiał na front jako zwykły szeregowy w okopie. To, co ludzie posiadają w cywilu, ich umiejętności, powinny być właściwie wykorzystane – podkreśla gen. Gromadziński.

Ekonomiczne koszty poboru i ryzyko powrotu patologii

Badania Instytutu Ifo w Niemczech wykazały, że poborowanie całego rocznika mogłoby obniżyć niemiecki PKB o około 1,6 procent, czyli 70 miliardów euro rocznie, głównie przez opóźnienie wejścia młodych ludzi na rynek pracy. Nawet częściowy pobór – 25 procent rocznika – skutkowałby stratą 17 miliardów euro. Podniesienie płac w systemie dobrowolnym, choć kosztowne dla budżetu, nie powoduje strat produktywności i jest znacznie bardziej efektywne.

Adam Świerkowski ostrzega przed jeszcze poważniejszymi konsekwencjami.

– Odwieszenie zasadniczej służby wojskowej oznaczałoby zniknięcie z rynku pracy każdego roku tysięcy potencjalnych pracowników. Przełoży się to na spowolnienie wielu obszarów gospodarki, zasilania instytucji naukowych i publicznych czy wpływów do budżetu z wielu sektorów – wyjaśnia redaktor Defence24.

Ekspert zwraca uwagę na aspekt społeczny nieprzygotowanego poboru.

– Jeżeli dany kraj nie przygotowałby się do tak kluczowej decyzji oznaczałoby to zwłaszcza po czasie olbrzymie straty wizerunkowe oraz społeczne. Wystarczy tutaj nawiązać do tego jak wyglądały czasy poboru w Polsce, każdy chciał go uniknąć – przypomina Świerkowski.

– Społeczeństwa obecnie są bardzo sprawne w kwestii komunikacji i każdy przykład patologii lub problemu jaki się pojawi będzie szeroko rozpowszechniony. Dlatego jest to olbrzymie wyzwanie, do którego trzeba być przygotowanym – zaznacza.

Świerkowski podkreśla zalety programów dobrowolnych.

– W przypadku dobrowolnych programów rekrutacyjnych straty dla gospodarki są znacznie mniejsze z racji na skalę. Co więcej, mogą one być lokalnie pozytywne w rejonach o np. wysokim bezrobociu. Wojsko wtedy staje się motorem napędowym dla takiego regionu, ponieważ gdzieś żołnierz musi swój żołd wydać – zauważa ekspert.

Gen. Gromadziński proponuje jednak system zachęt niefinansowych wzorowany na rozwiązaniach nordyckich.

– Niech pan popatrzy na Szwajcarię czy na Finlandię – oni mają najlepiej skonstruowany system szkolenia rezerw. I tam zupełnie inne bodźce są – zauważa.

– Można zrobić sobie prawo jazdy na TIR-a za darmo, które państwo może zasponsorować. Można zrobić sobie kursy na suwnicowego, można zrobić kursy w zakresie cyberbezpieczeństwa. W każdej dziedzinie można porobić kursy, za które państwo może zapłacić, pod warunkiem że ten człowiek służy w rezerwie danego rodzaju wojsk, który wykorzystamy – zaznaczył.

– W przypadku dobrowolnych programów straty dla gospodarki są znacznie mniejsze. Wojsko staje się motorem napędowym dla regionów o wysokim bezrobociu – zauważa Świerkowski.

Od „mięsa armatniego” do „cyfrowego tubylca”

Wojna w Ukrainie zmieniła koncepcję poborowego. Państwa nordyckie selektywnie dobierają rekrutów z odpowiednimi cechami kognitywnymi, niezbędnymi w operacjach dronowych i cybernetycznych.

– Wysokie kompetencje cyfrowe są niezbędne, aby nowoczesny sprzęt wojskowy mógł być szybko wdrożony i obsługiwany – zaznacza Świerkowski.

Hybrydowa przyszłość europejskiej obronności

Instytucje UE wspierają rozwój zdolności obronnych poprzez Białą Księgę Gotowości Obronnej 2030, koncentrując się na nowoczesnych technologiach, bez wprowadzania masowego poboru. Służba wojskowa zmierza w kierunku Hybrydowej Architektury Obrony – masowy pobór z czasów zimnej wojny raczej nie powróci.

Przywrócenie poboru w Chorwacji w 2026 roku będzie istotnym testem. Europejskie państwa stoją przed dylematem: czy szybko budować rezerwy przez obowiązkową służbę, ryzykując koszty gospodarcze i społeczne, czy stopniowo przez programy dobrowolne, licząc na czas, by uniknąć najgorszych scenariuszy konfliktu.

Służba wojskowa w UE zmierza w kierunku Hybrydowej Architektury Obrony. Do masowego poboru z czasów zimnej wojny w Zachodniej Europie raczej nie powrócimy. Utrzymujące się napięcia geopolityczne mogą doprowadzić do normalizacji służby wojskowej w 10-12 państwach do 2030 roku, choć wysokie koszty wdrożenia i sprzeciw społeczny pozostają istotnymi barierami.

Zdjęcie: Powrót poboru do Europy. [Daniel Silva]