SLAPP w Europie: Nowe narzędzia cenzury i wciąż słaba ochrona ofiar

· Publikacje

Pozwy strategiczne przeciwko udziałowi publicznemu nabierają w Polsce i Europie coraz bardziej wyrafinowanych form. Do tradycyjnych pozwów o zniesławienie dołączyły nowe instrumenty – RODO i prawo autorskie. Tymczasem większość krajów UE wciąż nie wdrożyła unijnych standardów ochrony, a sama dyrektywa może okazać się niewystarczająca wobec skali problemu.

Author: Adam Radoliński

W samym 2024 roku udokumentowano 167 nowych nadużywających procesów – niemal identyczną liczbę jak rok wcześniej. Łączna liczba strategicznych pozwów przeciwko udziałowi publicznemu (SLAPP) osiągnęła już 1 303 przypadki w 43 krajach, w tym po raz pierwszy w Czarnogórze i Andorze – wynika z najnowszego raportuCoalition Against SLAPPs in Europe (CASE) oraz Fundacji Daphne Caruana Galizia za 2025 rok.

Zjawisko to rozwija się mimo przyjęcia dyrektywy anty-SLAPP. Stawia to pytanie o skuteczność europejskich mechanizmów ochrony wolności słowa i debaty publicznej. Jak podkreśla Joanna Szymańska, szefowa programów i strategii na Europę w ARTICLE 19.

– SLAPP-y to problem nie tylko prawniczy, ale również społeczny. To narzędzie zastraszania, które poważnie szkodzi funkcjonowaniu wolnych mediów, aktywności obywatelskiej i przyczynia się do zacierania transparentności działań władzy – tłumaczy Szymańska.

https://focuseurope.pl/europa/news/czechy-europosel-wzywal-do-ataku-na-dziennikarza-policja-prowadzi-dochodzenie/

GDPR i prawo autorskie – nowe narzędzia represji

Choć większość SLAPP-ów nadal opiera się na krajowych przepisach o zniesławieniu, dane potwierdzają rosnący trend wykorzystania „alternatywnych instrumentów prawnych”.

„Potężni aktorzy strategicznie dywersyfikują swoje roszczenia prawne poza tradycyjne zniesławienie, aby wykorzystać zawiłości proceduralne i obejść mechanizmy ochrony interesu publicznego ustanowione dla wolności wypowiedzi” – ostrzegają autorzy raportu.

Coraz częściej pozwy strategiczne wykorzystują ogólne rozporządzenie o ochronie danych osobowych (RODO) oraz prawo do żądania usunięcia danych, by wymusić usunięcie krytycznych artykułów i dokumentów publicznych.

„Stanowi to potężną formę cenzury, ponieważ omija jakąkolwiek debatę nad trafnością czy legalnością treści, zamiast tego wykorzystując efekt mrożący wynikający z potencjalnie surowych kar regulacyjnych przewidzianych w RODO” – czytamy w raporcie.

Takie wykorzystanie rozporządzenia jest nieproporcjonalne i stanowi nadużycie, gdyż RODO wyraźnie wymaga kontekstowego wyważenia z wolnością wypowiedzi i interesem publicznym – i nigdy nie było zamierzone jako substytut mechanizmów dotyczących zniesławienia czy zarządzania reputacją.

Tytułu naruszenia praw autorskich

Kolejną preferowaną strategią stało się wykorzystywanie roszczeń z tytułu naruszenia praw autorskich oraz cyfrowych wezwań do usunięcia treści. Gdy dziennikarz zostaje oskarżony o naruszenie praw autorskich w związku ze zdjęciem lub zastrzeżonym cytatem użytym w materiale śledczym, prawny punkt ciężkości przesuwa się z istoty i prawdziwości reportażu na techniczne kwestie praw do użytkowania. Umożliwia to wnioskodawcom uciszanie krytycznych treści online, najczęściej dotyczących korupcji (36,1 proc. z 2024 spraw) lub kwestii biznesowych, bez konieczności kwestionowania faktograficznej dokładności leżącego u podstaw śledztwa.

Pozwy składane na podstawie prawa konkurencji są używane do uciszania krytyków projektów korporacyjnych, środowiskowych czy infrastrukturalnych. Twierdząc, że publiczny udział aktywisty stanowi bezprawny akt antykonkurencyjny lub powoduje „szkodę w działalności gospodarczej”, powód może zakwalifikować uzasadnioną krytykę jako delikt prawny.

Polska specyfika – państwo jako powód

SLAPP-y w Polsce przybierają najczęściej formę pozwów o ochronę dóbr osobistych na podstawie artykułów 23 i 24 kodeksu cywilnego oraz zniesławienie zgodnie z artykułem 212 kodeksu karnego. Te instrumenty prawne są systematycznie wykorzystywane do wywierania presji na dziennikarzy, aktywistów i inne osoby zabierające głos w debacie publicznej.

– Istotnym problemem pozostaje wymiar karny zniesławienia. Mimo ponad dwudziestoletniej kampanii organizacji pozarządowych, artykuł 212 kodeksu karnego nie został uchylony i nadal służy jako narzędzie zastraszania – podkreśla Joanna Szymańska.

Badacze i organizacje praw człowieka opisują Polskę jako kraj o jednej z najwyższych liczb pozwów SLAPP w Europie, szczególnie jeśli chodzi o politycznie motywowane sprawy o zniesławienie i zniewagę wymierzone w krytyków rządu. Statystyki zebrane przez CASE sugerują, że przez lata Polska przewodziła europejskim rankingom spraw karnych i cywilnych mających na celu uciszenie krytycznych głosów, zwłaszcza tych wniesionych przez polityków lub firmy kontrolowane przez państwo.

Tym, co przez lata wyróżniało Polskę na tle części państw Unii Europejskiej, zwłaszcza w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości, była aktywna rola organów państwowych oraz spółek Skarbu Państwa w inicjowaniu postępowań przeciwko ich krytykom.

– Pozwy wytaczane przez instytucje publiczne lub spółki Skarbu Państwa mają szczególnie silny efekt mrożący, ponieważ wiążą się z wyraźną nierównowagą sił i dostępem do znacznych zasobów publicznych – wyjaśnia ekspertka ARTICLE 19.

W Polsce pozwy SLAPP składają nie tylko korporacje, jak w wielu zachodnioeuropejskich jurysdykcjach, ale także organy państwowe, prokuratorzy i firmy powiązane z państwem, co znacząco podnosi stawkę dla pozwanych.

Dziennikarze, aktywiści, naukowcy – kto pada ofiarą?

Analiza ponad 500 spraw sądowych z lat 2010–2024 pokazuje jasny wzorzec: w przeważającej mierze procesy SLAPP są inicjowane przez podmioty dysponujące strukturalną, ekonomiczną lub polityczną władzą. Przedsiębiorstwa i osoby publiczne konsekwentnie pojawiają się jako główni powodowie.

Dziennikarze okazują się najczęstszym celem procesów SLAPP, tuż za nimi plasują się media, aktywiści, redaktorzy i organizacje pozarządowe. Wśród pozostałych poszkodowanych znajdują się również naukowcy, autorzy i wydawcy.

Raport wskazuje na szczególnie niepokojącą strategię: wykorzystywanie SLAPP-ów do narzucania oficjalnej narracji historycznej i ograniczania debaty o pamięci historycznej. Pozwy kierowane przeciwko naukowcom mają w tym wypadku tłumić intelektualny i polityczny dysens.

Jeśli chodzi o konsekwencje prawne, SLAPP-y prowadzą do długotrwałych i kosztownych procesów, zmuszając pozwanych do poświęcenia czasu, środków finansowych i energii na obronę. Mogą też wiązać się z obowiązkiem publikacji treści narzuconych przez sąd lub innymi zobowiązaniami finansowymi. Pozwy i groźby pozwów uderzają w wiarygodność danej osoby i pracy przez nią wykonywanej.

– Równie ważne są konsekwencje psychologiczne. Dla dziennikarzy, aktywistów i innych osób wypowiadających się publicznie SLAPP-y działają jako narzędzie zastraszania. Mogą prowadzić do stresu, lęku, poczucia bezsilności, a często do autocenzury, gdy osoby obawiają się publikowania krytycznych treści lub dalszego działania w interesie publicznym. To zjawisko jest ogromnym zagrożeniem dla debaty publicznej i mechanizmów kontroli władzy, ponieważ skutecznie ogranicza wolność słowa i odstrasza od ujawniania nadużyć – podkreśla Joanna Szymańska.

Dyrektywa UE – za mało i za późno?

Unijna dyrektywa anty-SLAPP weszła w życie w maju 2024 roku, ale kraje członkowskie mają czas na jej implementację do maja 2026 roku. Problem w tym, że większość państw prawdopodobnie nie dotrzyma tego terminu – a sama dyrektywa może okazać się niewystarczająca.

– Dyrektywa UE anty-SLAPP to ważny krok, ponieważ ustanawia minimalne standardy ochrony, na których państwa członkowskie powinny dalej budować silne i skuteczne prawo anty-SLAPP. Sama dyrektywa nie rozwiąże jednak problemu. Jej realna skuteczność zależy od tego, jak zostanie wdrożona w prawie krajowym i będzie wykorzystywana w praktyce – ocenia Joanna Szymańska.

Dyrektywa oferuje jedynie minimalną harmonizację i ogranicza się do transgranicznych spraw cywilnych i handlowych. Według najnowszych danych zaledwie 8,5 proc. spraw SLAPP zarejestrowanych między 2010 a 2024 rokiem miało charakter transgraniczny w najwęższym tego słowa znaczeniu. Zdecydowana większość procesów SLAPP – ponad 90 proc. – rozgrywa się w kontekście krajowym, gdzie obie strony postępowania rezydują w tym samym państwie.

– Dotyczy to przede wszystkim objęcia przez ustawodawcę również spraw krajowych, a nie wyłącznie transgranicznych, które w Polsce praktycznie nie są znane – wyjaśnia ekspertka ARTICLE 19.

– Polskie projekty ustawy anty-SLAPP do tej pory postępowały zgodnie z tą logiką rozszerzenia ochrony poza pozwy transgraniczne i należy to ocenić pozytywnie. Liczymy, że tak będzie wyglądał ostateczny kształt ustawy, ponieważ sprawy krajowe stanowią zdecydowaną większość wszystkich SLAPP-ów – dodaje Szymańska.

„Autentyczny postęp będzie zależał od tego, czy krajowe ramy prawne rozszerzą ochronę poza ograniczony zakres dyrektywy, obejmując wszystkie formy nadużyć prawnych wymierzonych w uczestnictwo publiczne” – podkreśla CASE.

Sądy i prawnicy – kluczowa rola we wdrożeniu

Joanna Szymańska podkreśla, że równie istotne będzie to, jak sądy będą stosować nowe regulacje w praktyce.

– Konieczne są szkolenia dla sędziów w zakresie rozpoznawania SLAPP-ów oraz znaczenia wolności wypowiedzi i debaty publicznej. Ważną rolę odgrywa też etyka zawodowa adwokatów i radców prawnych. Prawo anty-SLAPP nie będzie skuteczne, jeśli postępowania mające na celu uciszanie krytyki nadal będą traktowane jako akceptowalna strategia procesowa – tłumaczy.

– Dyrektywa tworzy więc ramy, ale dopiero ich odpowiedzialne wykorzystanie przez ustawodawcę, sądy i prawników może przełożyć się na realną ochronę dziennikarzy, aktywistów i obywateli ogółem – dodaje.

Co musi się zmienić? Kompleksowe reformy prawne

– Aby skutecznie przeciwdziałać SLAPP-om w Polsce, potrzebne są kompleksowe zmiany systemowe i powiązanie reform cywilnych z reformą prawa karnego, tak aby całość systemu skutecznie przeciwdziałała nadużyciom procesowym. Kluczowym krokiem w ograniczaniu SLAPP-ów w Polsce jest również dekryminalizacja zniesławienia, czego nie wymaga dyrektywa unijna – podkreśla Joanna Szymańska.

Ekspertka zwraca uwagę, że osoby pełniące funkcje publiczne powinny mieć „grubszą skórę”, czyli wykazywać większą odporność na krytykę.

– Tak stanowią standardy międzynarodowe ONZ i Rady Europy. Tak samo spółki Skarbu Państwa nie powinny mieć prawa do pozywania w sprawach o ochronę dobrego imienia, aby prawo nie mogło być wykorzystywane do tłumienia debaty publicznej – wyjaśnia.

Poza tym potrzebne są kompleksowe zmiany systemowe w prawie cywilnym. Wśród najważniejszych rekomendacji znajdują się wprowadzenie jasnych kryteriów identyfikacji SLAPP-ów, realistycznych przesłanek do wczesnego zakończenia sprawy, przeniesienie ciężaru dowodu na powoda, a także możliwość dochodzenia odszkodowania i zadośćuczynienia w ramach jednej sprawy.

– Dodatkowo postulujemy rozszerzenie ochrony na organizacje pozarządowe, które bronią praw człowieka i wolności słowa. Stoimy też na stanowisku, że przepis penalizujący obrazę uczuć religijnych powinien zostać uchylony, gdyż artykuł 196 kodeksu karnego też jest wykorzystywany do pozywania osób, na przykład za artystyczny performance czy wygłoszoną krytyczną opinię dotyczącą kościoła w Polsce – dodaje Joanna Szymańska.

Problem kryminalizacji zniesławienia, wierzchołek góry lodowej

Autorzy raportu zwracają uwagę na fundamentalny problem: jedynie pięć państw członkowskich Unii Europejskiej zdekryminalizowało zniesławienie. Co więcej, nawet wśród krajów, które podjęły ten krok – Cypr i Wielka Brytania – nadal utrzymują pewne przestępstwa związane ze zniesławieniem. Tylko Irlandia, Malta i Rumunia całkowicie zniosły zniesławienie w postaci przestępstwa karnego.

Do końca 2024 roku większość złożonych pozwów miała charakter cywilny (65 procent), podczas gdy 20 procent stanowiły sprawy karne. W 2024 roku znacząca liczba pozwów SLAPP została złożona we Włoszech (21), Niemczech (20), Serbii (13), na Węgrzech (12), w Turcji (10) oraz na Ukrainie (10).

Udokumentowane przypadki to jedynie „wierzchołek góry lodowej”. Większość cenzury dokonuje się bowiem na etapie przedsądowym, poprzez agresywne pisma z groźbami prawnymi i wezwania do zaprzestania działań.

„W niektórych krajach liczba pozwów zmapowanych przez CASE może stanowić jedynie wierzchołek góry lodowej” – zaznaczają autorzy.

Organizacje monitorujące ostrzegają, że znacząca reforma wymaga czegoś więcej niż samej transpozycji – wymaga woli politycznej, solidnych zabezpieczeń strukturalnych oraz odwagi do konfrontacji z podmiotami nadużywającymi prawa.